|
W poniedziałek rano na biurku pani dyrektor Muzeum Zabawek i Zabawy pojawiła się dziwna kartka. Okazało się, że to list od Baby-Jagi, która codziennie w południe wylatuje z wieży zegarowej. Oto, co napisała...
Kochani moi,
Przykro mi się z Wami rozstawać, ale nie mogę zrobić inaczej. Miotła mi zamarzła, nie mam butów na zimę, zapaska też nie grzeje, a wiatr hula, bo chustkę na głowie mam piękną, ale przewiewną. Długo nad tym myślałam, ale już wiem, co zrobię. Wyjeżdżam na wakacje. Zawsze marzyłam, aby zobaczyć Sfinksa i piramidy, więc obrałam kierunek na Egipt. Wygrzeję się na słoneczku, poopalam, zwiedzę wszystkie najpiękniejsze zabytki, popływam po Nilu, a wiosną wrócę do Was. Z bocianami!
Wasza Baba- Jaga
-Szkoda, że wyjechała, ale rozumiem jej troskę o zdrowie. Mam nadzieję, że wiosną pojawi się opalona, wypoczęta i z dużą ilością energii na codzienne południowe latanie. Pozostaje nam życzyć jej udanych wakacji i przeprosić wszystkich, którzy chcieliby ją obejrzeć. Na szczęście do wiosny już niedaleko - wyjaśnia dyrektor Jolanta Podsiadło.
|