Halloween po meksykańsku

Jak oswoić śmierć i sprawić, aby była mniej smutna i przerażająca? Wystarczy wyjść jej naprzeciw z bibułkowymi, kolorowymi kwiatami, świecami, śpiewem, muzyką, pysznymi daniami, którymi obowiązkowo trzeba podzielić się ze zmarłymi. W ten właśnie sposób w Meksyku obchodzi się dwudniowe święto 1-2 listopada zwane Dniem Zmarłych, Dniem Wszystkich Świętych lub Dniem Zmarłych Świętych. Ekspozycję „Halloween po meksykańsku”, przygotowano we współpracy z Ambasadą Meksyku w Polsce.

Meksykanin płacze w obliczu śmierci, ale również żartuje i śmieje się z niej, obraca ją w zabawę, maluje na kolorowo, robi ją z cukru, z czekolady, amarantu i papieru. Ośmiesza ją przysłowiami i wierszami poświęconymi żyjącym kolegom, przyjaciołom, rodzinie i osobom publicznym, nadając jej głębszy sens, nie ograniczający się tylko do płaczu i bólu.

Ołtarze na cześć zmarłych bywają tak różne, jak wyobraźnia na to pozwala, jednak wszystkie zawierają elementy kultury prekolumbijskiej i hiszpańskiej. Tworzą one niepowtarzalną tradycję, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie i dlatego UNESCO uznało ją za niepisane dziedzictwo ludzkości. Jeden z nich można było oglądać w Muzeum Zabawek i Zabawy do 7 grudnia.

img src=”/images/stories/logo/sre.jpg” />